wtorek, 20 listopada 2007

Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki

Wczoraj skonczylam czytac ksiazke. Wpadlam na ten jeden z moich genialnych pomyslow, kupilam biala czekolade i poszlam do Italian Coffe na najlepsza cafe latte na swiecie. Przeczytalam te cholerne siedem ostatnich rozdzialow i epilog, po czym... Ekhm. Wlasnie. To byl naprawde ladny, regularny luk. Najlepszy upadek, jaki ludzie w kawiarni kiedykolwiek widzieli. Bardzo... dramatyczny. Bez tchorzliwego ugiecia kolan, podpierania sie reka, czy czegos w tym rodzaju. Monika plynnie przeszla z pozycji wertykalnej do horyzontalnej, zakreslajac przy tym pelny kat.

Blysnal flesz.

Leglam w mentalnym blocie. Bloto bylo dobre. Wygodne. Miekkie. Nieco zimne, ale ponoc cudownie dziala na cere. Zajelo to dluzsza chwile, zanim doprowadzilam sie do stanu wzglednej uzywalnosci.

Niech ja Cruciatus trafi. Ksiazke. Za to, ze sie skonczyla.

Niech Cruciatus trafi ja i jej kartki.

Niech Cruciatus trafi ja, jej kartki i jej drobne litery Verdana 8.

Przeklinam fakt, ze to byla calkiem nowa ksiazka. I ja. I to, ze nie stac mnie na nowa.

Niech ja Cruciatus!

Crucio, crucio, crucio!

Acta est fabula i niechaj ziemia przyjmie prochy moje.

Za to na pocieszenie polecialam sobie kupic bilet na koncert Juana Gabriela. Tak, polecialam, ale biletow jeszcze nie bylo. No tak, mozna bylo sie tego spodziewac. Przeciez to Meksyk. To naturalne, ze na niecale dwa tygodnie przed koncertem nie ma biletow, no jakze by inaczej, niby po co?

'Ja sie kiedys zdenerwuje, wyjde z siebie i stane obok!'

Otium sine litteris mors est et hominis vivi sepultura.

Ekhm. To bylo jeden. Dwa bedzie jutro, bo juz musze isc. Tak tylko chcialam powiedziec, ze zyje.

Ps: W Meksyku bilety na koncerty kupuje sie w Aptece... to jako ciekawosta taka.

12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

HP?;p
epilog byl zalosny,az zaluje,ze go przeczytalam |:
no,a poza tym to bym napisala cos,ale jak zwykle nie wiem co,wiec... powfro po prostu (;
i pisz wiecej i foty dawaj! :D

Anonimowy pisze...

Nie, nie HP, akurat inna ksiazke czytalam, HP7 skonczylam okolo 25 lipca:P:P:P

A tu tez byl epilog, ale za to boski:P

A co do epilogu HP no to sie zgadzam na calej rozciaglosci i szerokosci i wszystkich innych. Byl zalosny. Nie! Zaraz, co ja mowie! Nie, przeciez w HP7 nie byl ozadnego epilogu, tylko sie pomylili i przez pomylke dokleili te kilka ostatnich kartek! To sie w ogole nie liczy i nie nalezy traktowac tego jako zakonczenie hp! O.
monika.

Anonimowy pisze...

Dobra, epilog nie był fajny, ale tylko chcę powiedzieć, że NIEKTÓRZY nie czytali i nie chcą wiedzieć, co w nim było :) Tak na wszelki wypad.

Co czytałaś? :D Może też sobie przeczytam ;)

Anonimowy pisze...

a ja nie czytałam ale wiem jak się skończy :)) i tak śmisznie :D

P.S. Dlaczego u Ciebie jest ciepło a my musimy się uczyć o futrach żołnierzy rosyjskich ? ;|

Anonimowy pisze...

heh, miło się tak czyta ale tęskno! Zamieść no tu jakiegoś maila Twego to bym Ci cos napisała bo na gadu to ciężko się spotkać! POzdrów Meksyk iwyślij trochę słońca nam tu na tą Syberię!BUZIOLE:*
Olka M.

Anonimowy pisze...

Fajnie opisujesz swój pobyt w Meksyku.Wiele osób napewno ci zazdrości takiej frajdy.Superowski zdięcia pozdrawiam

Anonimowy pisze...

oj, bylam blisko ;p
Orzo - przeciez nic nie mowimy, same oceny tylko leca, spoko-luz (;

zgadzam sie z Ola, podziel sie tym sloncem i ciepelkiem! zamarzam(y)! ):

Anonimowy pisze...

!Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias
Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias
Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias
Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias
Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias Gracias
Gracias Gracias Gracias!

103 razy ^^

(Ale to i tak za mało, salu2! :*)

Anonimowy pisze...

@ komentarz Atki: sałnds aww :D

Anonimowy pisze...

Ekstra zdjęcia te najnowsze z jakiej części Meksyku pochodzą?
Utyłaś chyba trochę,ale spoko fajnie wyglądasz.

Anonimowy pisze...

Monika, napisz cos na blogu, bo sie spiorę !

i zdjecia, zdjecia, te z plazy o ktorej mowila Agatka :)

Anonimowy pisze...

Pomyliłaś pojęcia dziewczyno.
"panta rhei" (wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu)
Jak wiadomo, wypowiedzenie owych słów przypisuje się greckiemu filozofowi Heraklitowi z Efezu żyjącemu ok. 540-480 r. p.n.e.
Głosił, że wszystko płynie („Panta rhei”), że nic nie trwa i nie stoi w miejscu oraz że „niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki”, bo już inne napłynęły do niej wody.
I taki jest właśnie sens Heraklitowych słów Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki, przerobionych u nas na Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki ‒ ‘rzeka nigdy nie jest taka sama, gdyż ciągle się zmienia, płynąc’. W owym sformułowaniu chodzi więc o rzekę i tylko o nią, a nie… o nas, o to, czy mamy do niej wejść drugi raz czy nie.
Jakkolwiek powiemy: Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki czy Nie można wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki, czy Nie jest możliwe dwukrotnie wstąpienie do tej samej rzeki, przesłanie wydaje się jasne: zastanawiamy się, co jest z tą rzeką, dlaczego nie da się powtórnie do niej wstąpić? I Heraklit nam odpowiada: bo nigdy owa rzeka nie jest taka sama.
Niestety, zastąpienie członu niepodobna wstąpić… słowami nie wchodzi się… spowodowało rzecz zupełnie zaskakującą. Oto lwia część Polaków mniema, że w zwrocie Nie wchodzi się dwa razy do tej rzeki chodzi nie o to, iż rzeka nigdy nie jest taka sama, lecz o zachowanie kogoś, kto fizycznie bądź w przenośni zastanawia się nad tym, czy powinien (czy nie powinien) jeszcze raz spróbować zrobić coś, co już raz niedawno, kiedyś, w przeszłości zrobił.
W zrozumieniu tego, co miał na myśli Heraklit z Efezu, może pomóc wiersz Wisławy Szymborskiej „Nic dwa razy” zaczynający się tak: Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata.(…) Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Nic dwa razy się nie zdarza, bo nigdy to drugie nie jest już t a k i e s a m o jak pierwsze. Prawda, jakie to oczywiste?